Menu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peeling. Pokaż wszystkie posty

KANEBO SUISAI BEAUTY CLEAR POWDER
peeling enzymatyczny

Małe kapsułki, które przypominały cukierki - tak zapamiętam pierwsze wrażenia po otwarciu przesyłki od japanstore.pl. Dostałam je jako dodatek do otrzymanego szamponu. 
peeling enzymatyczny
Czytaj więcej >

Pomadka peelingująca Sylveco - czy warto kupić?

Pomadka zbiera dość dobre recenzje w sieci, jednak pojawiło się również kilka negatywnych opinii. To produkt, który można kochać lub nienawidzić...



Czytaj więcej >

7 dni z azjatyckim peelingiem złuszczającym do stóp

Moje pierwsze doświadczenia z tego typu produktem nie były udane. Kupiłam na ebay "It's Skin Self Care Foot Peeling", użyłam zgodnie z instrukcją i nic. Dosłownie nic się nie wydarzyło poza tym, że po paru dniach moje stopy były tak wysuszone jak nigdy dotąd. Zastanawiałam się, czy moja skóra nie reaguje na tego typu produkty, czy może trafiłam na kiepski produkt lub podróbkę...

Sięgając zatem po Kocostar Foot Therapy miałam mieszane uczucia i obawy, czy znów bardziej sobie nie zaszkodzę, zamiast pomóc. 

Czym jest ten peeling?
To para przezroczystych "skarpetek", które złuszczają skórę na stopach. Należy nałożyć skarpetki na umyte stopy i trzymać 1,5 godziny. Następnie, należy zdjąć i zmyć pozostałość. Po około 3-4 dniach zacznie się proces złuszczania. Po tygodniu powinien się zakończyć.
Dzień 1
Ok, zdecydowałam się na zabieg, może nieco szalenie, bo w środku lata, ale trudno, najwyżej będę chodzić przez tydzień w skarpetkach i adidasach ;). Skarpetki są połączone ze sobą, więc muszę użyć nożyczek aby je rozdzielić. Są to plastikowe worki wypełnione płynem.
W skarpetkach siedzę (a raczej staram się siedzieć) przez 90 minut. Czas dłuży się niemiłosiernie, nogi są zimne i mam już dość tej zabawy.
Po 90 minutach zdejmuję je, myję nogi i nakładam krem nawilżający na stopy. 

Dzień 2
Nie dzieje się nic.

Dzień 3
Nadal nie dzieje się nic. Za radą Renaty zaczynam moczyć stopy w wodzie. Niestety nie mam na to zbytnio czasu i ochoty.

Dzień 4
Zaczyna się! Widzę, że skóra lekko się łuszczy. Nie jest to jednak jakieś szaleństwo.

Dzień 5
Łuszczenie jest już dość widoczne, jednak nie spektakularne. Dbam na co dzień o stopy, więc nie mam aż tak wiele do złuszczania... Wybaczcie, ale nie mam zdjęć złuszczania, wg mnie wrzucanie takich fotek jest obrzydliwe, więc ich u mnie nie zobaczycie ;)

Dzień 6
Planuję następnego dnia założyć sandałki, więc robię coś, czego nie wolno!!! A mianowicie pomagam sobie tarką i ścieram całą złuszczającą się skórę.

Dzień 7
Skóra jeszcze lekko się łuszczy, ale stopki są już bardzo gładziutkie i mięciutkie:)


Podsumowanie:
Polecam to cudo! Produkt jest naprawdę genialny, jednak proponuję wam zastosować się do kilku wskazówek:
  • Nie radzę wam używać produktu w lato, jeśli nie jesteście w stanie przestawić się na parę dni na zabudowane buty.
  • Aby przyspieszyć złuszczanie, moczcie codziennie stopy w wodzie przez około 30 minut.
  • Nie pomagajcie sobie tarką do stóp, pozwólcie aby złuszczanie nastąpiło samoistnie.
  • Kremujcie dwa razy dziennie stopy kremem nawilżającym.
  • Po kuracji pamiętajcie aby przynajmniej raz dziennie kremować stopy!



Czytaj więcej >

Domowy peeling kawitacyjny

Jestem przykładem typowej "Zosi samosi". Uwielbiam wszelkiego rodzaju DYI kosmetyczne, dlatego też bardzo przypadła mi do gustu Biochemia Urody, a także wszelkie urządzenia do ciała, które pozwalają na zrobienie zabiegu samodzielnie.

Dziś chciałabym wam opisać urządzenie do peelingu kawitacyjnego.

Peeling jest zabiegiem must w mojej pielęgnacji. Raz w tygodniu robię peeling ciała, a dwa razy w tygodniu twarzy. Ze względu na wrażliwą, naczynkową cerę, wybieram peelingi enzymatyczne. Mniej więcej raz w miesiącu robię kawitacyjny. Jest na tyle bezpieczny i nieinwazyjny, że spokojnie możecie wykonywać go częściej, w zależności od potrzeb. Uwaga! Urządzenie ma bardzo delikatne działanie, lżejsze niż w salonie, więc przy większych problemach skórnych może być po prostu nieskuteczne. 

Posiadam urządzenie Skin Cleaner KD8010. Łączy w sobie funkcje peelingu i sonoferezy.

Peeling kawitacyjny - oczyszczanie skóry ultradźwiękami.

Wygładzanie - zmarszczek, blizn, rozstępów, cellulitu, zmian trądzikowych.

Sonofereza - wtłaczanie w głąb skóry składników odżywczych.

Czym dokładnie jest kawitacja? To połączenie wilgotnej skóry z ultradźwiękami. Podczas połączenia tworzą się pęcherzyki (niewidoczne gołym okiem), następuje zmiana ciśnienia i inne procesy, dzięki którym rozbijane są martwe komórki naskórka.

Jak oczyszczać skórę? Należy zwilżyć twarz wodą (najlepiej termalną) lub płynem micelarnym. Następnie, delikatnie przesuwać po twarzy metalową szpatułkę - "ostrą stroną". Ja zwilżam co jakiś czas kolejne miejsca, które będę dotykać urządzeniem aby mieć pewność, że skóra jest zawsze wilgotna.

Jak korzystać z sonoferezy? Należy nałożyć serum na twarz, a następnie przesuwać po niej metalową szpatułkę - "płaską stroną".

Specyfikacja:

  • Częstotliwość ultradźwięków: 28Khz
  • Moc ultradźwięków: 2W/cm2
  • Zasilanie 220V 50hz z załączonego zasilacza sieciowego

Czy polecam? I tak i nie... Dlaczego? Urządzenie ma bardzo delikatne działanie. Profesjonalne, w salonie są mocniejsze, przez co bardziej skuteczne. Osoby, które mają duże problemy skórne mogą nie zauważyć działania domowej kawitacji, lub pierwsze efekty mogą pojawić się po dłuższym czasie. Z drugiej strony jednak, jeśli lubicie gadżety, nie macie większych problemów skórnych i stosujecie dodatkowo inne formy peelingu, kawitacja jest ciekawym uzupełnieniem raz na jakiś czas. 

Macie doświadczenia w tym temacie?
Czytaj więcej >

Oczyszczanie, peeling i maska do twarzy w jednym - Jaminkyung Gokmul Care Creamy Cleansing Masque

Zawiera wyciąg z ryżu. Wnika głęboko w skórę, wypełniając ją odżywczymi substancjami. Pozostawia twarz rozjaśnioną i świetlistą. Zapewnia intensywne nawilżenie. To produkt, który oczyszcza twarz, odblokowuje pory, usuwa wągry i zaskórniki. Jest jednocześnie produktem do mycia twarzy, peelingiem i maską.
Sposób użycia:
Mycie twarzy - należy nałożyć niewielką ilość na mokre dłonie i wytworzyć pianę. Następnie, nanieść na twarz i kolistymi ruchami zmyć makijaż. Zmyć.
Peeling - Należy nanieść na twarz i masować kolistymi ruchami po lekko zwilżonej twarzy. Zmyć.
Maska - należy nałożyć na suchą twarz. Odczekać od minuty do około 10 minut. Zmyć.
Ten produkt początkowo nie wzbudził mojego zaufania. Gęsta konsystencja, dziwny zapach, przypominający masło orzechowe. Jednak dość szybko przekonałam się do używania i obecnie mam niemal puste opakowanie.
Świetnie sprawdza się zarówno jako środek do zmywania makijażu (też oczu), jako peeling (genialnie oczyszcza) i maska (odświeża skórę). Pozostawia twarz głęboko oczyszczoną, zmniejsza tendencję do powstawania niedoskonałości. Załączona szpatułka gwarantuje higienę podczas użycia.
Czy kupię ponownie? Tak, to jeden z tych produktów, które na dłużej zagoszczą w mojej łazience.
Czytaj więcej >

SKINMISO Pore Beauty nose pack - czyli oczyszczamy pory:)

Oczyszczanie okolicy nosa może być uciążliwe i wymagać innej pielęgnacji, niż reszta twarzy. Ja stosuję zazwyczaj plastry na nos, peelingi enzymatyczne, co jakiś czas domowy peeling kawitacyjny i mikrodermabrazję w salonie kosmetycznym. Dzięki systematycznej pielęgnacji nie mam większych problemów z zaskórnikami, czy wągrami, lecz chętnie testuję wszelkie nowości.

SKINMISO to zestaw składający się z trzech kroków (posiadam wersję na 4 tygodnie):

 I krok to oczyszczenie i otworzenie porów skóry:
W opakowaniu znajduje się materiałowy płat, nasączony esencją. Należy nałożyć na nos i zdjąć po 10 minutach.

 Po I kroku należy oczyścić okolicę nosa:
SKINMISO posiada urządzenie Comedo Remover, dzięki któremu można łatwo usunąć nieczystości. W zestawie nie było metalowego usuwacza, można go kupić na ebay za około 40 zł. Ja użyłam zwykłego patyczka do uszu. 
Następnie należy zmyć okolicę nosa wodą.

Krok II to zamknięcie porów i nawilżenie skóry:
Podobnie jak w kroku I, nakładamy na nos (na 10 minut) płat materiałowy, nasączony esencją. Zawiera ona ekstrakt z leszczyny i ma bardziej gęstą konsystencję od tej z kroku I.

Krok III to kontrola wydzielania sebum, skóra sucha i wygładzona:

Nakładamy niewielką ilość żelu na okolicę nosa i wmasowujemy. Teksturą i działaniem przypomina bazę pod makijaż zmniejszającą widoczność porów.

Podsumowanie:
Ciekawy produkt, który działa lepiej od plasterków. Dzięki esencji rozszerzającej pory, możliwe jest dokładne usunięcie nieczystości a dalsze kroki pozwalają na wygładzenie i nawilżenie skóry. Myślę, że po zakupie metalowego urządzenia będę jeszcze bardziej zadowolona :)
Czytaj więcej >

Swanicoco Cell Emotion Snail Gommage Peeling - ślimak do peelingu :)

Pamiętacie Ginvera Marvel Gel? Oba produkty - Ginvera i Swanicoco mają bardzo podobne działanie. Lepsze, czy gorsze? O tym poniżej :)
Swanicoco to peeling do twarzy, zawierający ekstrakt ze śluzu ślimaka. Oczyszcza pory, usuwa martwe komórki naskórka. Jest delikatny, może być stosowany nawet przez osoby posiadające wrażliwą cerę. 
Sposób użycia: 1-2 razy w tygodniu nakładamy niewielką ilość suchymi rękami na suchą, oczyszczoną wcześniej twarz. Masujemy około dwóch minut aż do momentu, gdy produkt zmieni konsystencję z żelu na grudki.  Następnie zmywamy pozostałość wodą.
Moje wrażenia: Peeling ma konsystencję żelu, który pod wpływem tarcia zmienia się w grudki. Bardzo dobrze usuwa martwy naskórek, pozostawia twarz gładką i rozświetloną. Nie podrażnia skóry. Ma przyjemny, delikatny kremowy zapach. Nie czuć ślimaków :).
Podsumowanie: Żel działa podobnie do Ginvera, jednak jest zdecydowanie lepszy. Wygrywa zapachem i działaniem. Ginvera ma bardzo chemiczny zapach a Swanicoco przyjemny, lekki. Poza tym lepiej radzi sobie z peelingowaniem i zaskórnikami. Naturalne składniki zachęcają do używania :)
Czytaj więcej >

Ginvera - Green Tea Whitening Marvel Gel

Żel peelingujący do twarzy z zieloną herbatą o delikatnym działaniu złuszczającym:

  • Oczyszcza twarz, zmniejsza widoczność porów, a stosowany systematycznie usuwa zaskórniki
  • Reguluje wydzielanie sebum
  • Rozświetla i wygładza cerę 
  • Posiada działanie wybielające 
  • Po zastosowaniu skóra łatwiej przyswaja kolejne produkty do pielęgnacji twarzy
  • Jest odpowiedni nawet dla wrażliwej skóry, może być stosowany codziennie też w okolicy oczu

Skład: Deionized Water, Cyclomethicone, Dimethicone, Carbomer, Green Tea (Carmellia Sinensis) Leaf Extract, Ginseng (Panax Ginseng) Extract, Lycium Barbarum Fruit Extract, Angelica Archangelica Extract, Oldenlandia Diffusa Extract, Vaccinum Myrtillus (Bilberry) Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Extract, Pomelo (Citrus Grandis) Extract, Royal Jelly Powder, Natto Gum.

Żóltawo - zielony żel o dość chemicznym zapachu
Moje wrażenia: Produkt ma gęstą konsystencję, wystarczy odrobina (około dwa ziarna grochu) aby oczyścić nim całą twarz. Nakładam go na suchą skórę a następnie kolistymi ruchami masuję aby pobudzić złuszczanie. Po mniej więcej dwóch minutach żel zamienia się w nieciekawie wyglądające grudki:
Peeling dłoni :)
Niektórzy wierzą, iż grudki są złuszczonym, martwym naskórkiem, jednak jestem sceptycznie nastawiona do tej teorii. Grudek jest naprawę sporo a skóra nie jest w ogóle podrażniona, czy zaczerwieniona. Moim zdaniem grudki to żel, który na skutek tarcia zmienia konsystencję.
Żel czyści bardzo delikatnie, właściwie ma działanie podobne do gumki lub lekkiej polerki. Twarz po użyciu produktu jest wygładzona, przesuszone skórki znikają. Przy systematycznym użyciu zmniejsza pory. 

Podsumowanie: W sieci znajdziecie wiele recenzji na temat żelu, zupełnie skrajnych. Moim zdaniem to dobry produkt dla osób, które nie mają żadnych kłopotów z cerą i na co dzień nie potrzebują specjalnego złuszczania. W przypadku wymagającej cery zapewne się nie sprawdzi, ewentualnie może posłużyć jako wspomagacz między peelingami.
Czytaj więcej >

Ulubione produkty z Glossybox

Z dwóch ostatnich pudełek Glossybox, które zamówiłam, w styczniowym znalazły się dwa produkty, które okazały się małymi cudeńkami i skradły moje serce:)

Oprócz Glossybox zamawiam też Shinybox i Memebox (o nich możecie przeczytać w innych postach).
Pierwszy produkt to gąbeczka, ale nie byle jaka. Gąbki zawsze kojarzyły mi się z miękkim, sztucznym tworem, pachnącym chemią. Ta gąbeczka jest wyjątkowa...

Konjac Sponge Natural





To gąbeczka zrobiona w 100% z włókien konjac. Konjac jest korzeniem japońskiej rośliny, której właściwości znane są od ponad 1500 lat. Od VI wieku n.e. stosowany jest w japońskiej medycynie. Włókna nawilżają, posiadają odczyn zasadowy, dzięki czemu zapewniają skórze przyjazny pH oraz idealnie usuwają wszelkie zanieczyszczenia. Gąbka pobudza krążenie krwi, wzmaga regenerację komórek.

Gąbeczka jest dość niepozorna. Twarda jak kamień, mała, nie wzbudza na pierwszy rzut oka zaufania. Wystarczy jednak pomoczyć ją przez parę minut w ciepłej wodzie a robi się miękka i podwaja swoją objętość. Do mycia używam tego samego płynu co zwykle. Gąbka rewelacyjnie zmywa wszelkie zanieczyszczenia, pozostawia skórę gładką i nawilżoną.
Polecam ją szczególnie osobom, które mają problemy z niedoskonałościami skóry.
Po użyciu najlepiej wysuszyć gąbeczkę na kaloryferze. Co tydzień należy ją wyparzyć we wrzącej wodzie a po miesiącu - dwóch wymienić na nową.

Jestem tak zachwycona produktem, że wykorzystałam bony rabatowe i kupiłam 4 gąbki Yasumi :)))


Drugim produktem, który okazał się cudeńkiem jest peeling do ciała. Peeling, który nie tylko pilinguje, ale również genialnie nawilża skórę.

Stymulujący peeling do ciała Home Spa

To naturalny rozmarynowo - cytrusowy peeling, składający się z soli, cukru i olei roślinnych. Olej słonecznikowy nawilża i odżywia skórę. Zaś rozmarynowy, grejpfrutowy i cytrynowy poprawiają ukrwienie skóry a olejek mandarynkowy uelastycznia skórę. Śródziemnomorski aromat stymuluje zmysły oraz koi nerwy. 
Kompozycja (informacja ze strony patandrub.pl):


  • Sól* - złuszcza
  • Cukier trzcinowy* - złuszcza
  • Olej słonecznikowy* - wzmacnia bariery naskórkowe, doskonale zmiękcza i wygładza skórę, zwalcza wolne rodniki, działa przeciwzapalnie i normalizująco
  • Naturalna witamina E* – zwalcza wolne rodniki
  • Emolienty roślinne* - nawilżają
  • Olejek grejpfrutowy* - tonizuje, pobudza krążenie
  • Olejek cytrynowy* - podnosi ukrwienie skóry, redukuje cellulit, oczyszcza skórę i zamyka pory
  • Olejek mandarynkowy*- działa antyseptycznie, uspokajająco, tonizująco
  • Olejek rozmarynowy* – pobudza, tonizuje, stymuluje
*surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym

oraz skład:
SucroseSodium ChlorideHelianthus Annuus (Sunflower) Seed OilCaprylic/Capric TriglycerideGlyceryl Dibehenate,TribeheninGlyceryl BehenateTocopherol (mixed)Beta-SitosterolSqualeneCitrus Medica Limonum Peel OilCitrus Grandis Peel OilCitrus Nobilis Peel OilRosmarinus Officinalis ( Rosemary) Leaf OilCitralCitronellolGeraniolLimonene,Linalool



Peeling jest po prostu cudowny. Świetnie pachnie, naturalnie i kojąco, bardzo dobrze pilinguje oraz nawilża skórę. Nie muszę używać po nim balsamu do ciała. Jedyny minus to cena - 500 ml kosztuje ok 85 zł...
Czytaj więcej >
Moje cuda i niecuda © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka