Menu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda porady. Pokaż wszystkie posty

Moda na jasną cerę - kaprys, czy dbanie o zdrowie?

Mam jasną cerę. Bardzo jasną. Do tego ciemne włosy, dokładniej ciemny brąz. Przez wiele lat czułam się odludkiem, dziś nie mam na tym punkcie kompleksów.
jasna cera


Czytaj więcej >

Wymazujemy cienie pod oczami!

Cienie pod oczami to zmora większości z nas. Straszą w lustrze codziennie rano, sprawiają że wyglądamy na chore i starsze niż w rzeczywistości. Czy można się ich pozbyć? To zależy...Przede wszystkim musimy zdiagnozować przyczynę cieni:


  • Jeśli pojawiły się nagle, mogą świadczyć o chorobie lub alergii
  • Jeśli źle śpimy to manifestują zmęczenie
  • Jeśli mamy cienką skórę pod oczami, pozbawioną tłuszczu to prześwitujące naczynka dają "cień"
  • Mogą być też uwarunkowane genetycznie

Czytaj więcej >

Mój typ urody - Zima i czym się charakteryzuje

Oczywiście każda z nas jest niepowtarzalna i wyjątkowa, ale... z grubsza dzielimy się na cztery typy urody: WIOSNA, LATO , JESIEŃ, ZIMA. Te typy dzielą się na podtypy, łącznie 12. 

Nie będę opisywać wszystkich typów, tylko swój aby opowiedzieć wam o moich doświadczeniach w doborze kolorów ubrań i kosmetyków.

Czym charakteryzuje się typ Zima?

Wyobraźmy sobie Królewnę Śnieżkę - tak wygląda idealna Zima :) 
(jeden z podtypów Zimy to Głęboka zima, w którym znajdują się osoby z oliwkową cerą, lecz nie będę ich tutaj omawiać).
Zdjęcie ze strony www.allegro.pl
Czytaj więcej >

Konturowanie twarzy po azjatycku, czyli MEMEBOX Yeon Du Kong Easy Make-up Stick

Przyznaję - nie potrafię konturować twarzy. Moje działanie w tym temacie sprowadzało się do tej pory na muśnięciu policzków różem i czasem bronzerem. Od dawna zastanawiałam się nad zakupem sztyftów do konturowania, a gdy zobaczyłam ten filmik postanowiłam pobawić się podobnie:

Czytaj więcej >

Moja obecna pielęgnacja włosów

Jesień to pora roku, w której moje włosy wymagają bogatszej pielęgnacji, niż w innych częściach roku. Mam cienkie, puszyste włosy, ze skłonnością do wypadania (androgenowe i tendencja do zatykania się mieszków włosowych). Dodatkowo szybko przetłuszczają się, źle reagują na SLS i farby do włosów. 
Czytaj więcej >

Jak przechowuję kosmetyki?

Mam małe mieszkanie i dużo kosmetyków. To nie jest sprzyjające połączenie :) 
Te produkty, których używam na co dzień znajdują się w łazience - na wannie, umywalce i w szafce. Te, których używam rzadko lub czekają na swoją kolej, przechowuję w tzw. suchym, chłodniejszym miejscu, czyli w szufladach, w pokoju.

Początkowo wkładałam kosmetyki bez żadnego pomysłu, jednak dość szybko zorientowałam się, że chaos sprawia, że nie wiem co mam i czego powinnam użyć w następnej kolejności. 

Zaopatrzyłam się więc w komplety pojemników z IKEA:
Czytaj więcej >

Sposób na urodę - Azjatki

Ostatnio wpadła mi w ręce pewna gazeta*, która zainspirowała mnie do rozpoczęcia nowej serii wpisów na blogu - Sposób na urodę... kobiet z różnych stron świata. Dziś opiszę Azjatki. Informacje zawarte w tym wpisie czerpałam z internetu a także z doświadczeń bliskich mi osób, podróżujących po Azji.

Zdjęcie z http://skincarelover.tumblr.com/
Czytaj więcej >

Kosmetyki azjatyckie w walce z niedoskonałościami cery cd.

Dziś kolejny post z serii o walce z niedoskonałościami. Wyjątkowo dotyczy bezpośrednio mojej osoby... Podczas wyjazdu wakacyjnego dostałam jakiejś alergii i moja cera przypominała nastolatka wchodzącego w okres dojrzewania. Po powrocie do domu postanowiłam ostro zadziałać i skomponowałam zestaw do walki z przeciwnikiem:

Dewytree Tea Tree Porest Powder in Toner 

Tonik do twarzy zawierający zieloną glinkę i ekstrakty z liści drzewa herbacianego. Pomaga usuwać niedoskonałości i zmniejsza widoczność porów. 

Sposób użycia: Wstrząsnąć butelką, nałożyć produkt na wacik i oczyścić nim twarz.

LJH Tea Tree 90 Essence

Esencja nawilżająca, szczególnie dedykowana skórze wrażliwej z niedoskonałościami.

                       Honey Bee's AC Control Spot Remover                         

Punktowy żel zawierający propolis i ekstrakty roślinne. Kontroluje wydzielanie sebum i koi problematyczną skórę. 
Sposób użycia: Nałożyć punktowo na niedoskonałości.

Plant Stem Cell Moisturizer Goddess Cream

Żelowy krem do twarzy, zawierający naturalne składniki. Nawilża i niweluje niedoskonałości.  Skład: Yew tree extract, trehalos, madecassic extract, and natural plant materials. Free from artificial pigments, parabens, mineral oils, animal products, or triethanolamine, and artificial fragrances.

To prawdziwy arsenał, który przyniósł genialne rezultaty.
Najpierw przecierałam twarz tonikiem.
Następnie nakładałam esencję.
Później krem.
Na końcu żel punktowy.
Po tygodniu po niedoskonałościach nie było już niemal śladu, skóra miała jednolity koloryt, zmniejszone pory. 
Obecnie powróciłam do standardowej pielęgnacji, która skupia się na eliminacji zmarszczek:)
Czytaj więcej >

Pierwsze wrażenia - V-Line B-Tox Lifting Mask Labstory

Oznaki starzenia to nie tylko zmarszczki, lecz również zmiana owalu twarzy. Bezlitosna grawitacja sprawia, że prędzej czy później twarz "obniża" się, a my zaczynamy wyglądać inaczej... Produkt, który dziś opiszę ma za zadanie przeciwdziałać procesom grawitacji oraz je naprawiać. Nie wierzę, iż możliwe jest odwrócenie tak zaawansowanych zmian, jakie zobaczycie na poniższym zdjęciu, jedynie przez noszenie maski. Wierzę, że nie mając jeszcze większych oznak starzenia można nieco "oszukać" i "zatrzymać" czas...

Zdjęcie znalezione w sieci.

Ten produkt zaintrygował mnie od pierwszego wejrzenia :)

Maska silikonowa, która ma za zadanie poprawić owal twarzy, zwalczyć tzw. drugi podbródek i wygładzić zmarszczki. Posiadam kolor różowy, dostępny jest również niebieski.

Działanie maski przedstawione jest na poniższym zdjęciu. Jak ją nakładać? Górny zatrzask zapinamy na głowie bliżej czoła a dolny z tyłu głowy.

Do opakowania dołączony jest krem liftingujący, który ma za zadanie wspomóc wygładzanie twarzy. Zawiera adenozynę, peptydy, oligopeptydy, aloes, ceramidy, masło shea, oliwę z oliwek, skwalen, lukrecję. 
Należy umyć twarz, nałożyć krem a następnie maskę.
Co dalej? Tutaj różne źródła podają inne informacje. Ze strony Memebox wiem, że maskę należy trzymać na twarzy około 15-20 minut. W opisie aukcji na ebay-u nie ma podanego czasu, jest za to częstotliwość. Powinniśmy nosić maskę 4-5 razy w tygodniu. Firmy konkurencyjne posiadające podobne produkty opisują, iż maskę należy trzymać około 30 minut dziennie i stosować codziennie. 

Ja zamierzam zakładać około 5 razy w tygodniu i nosić około 30 minut. Po paru dniach nie widzę jeszcze większych efektów. Maska jest niewygodna, ale nie mam problemów z jej noszeniem. Po zdjęciu znikają na pewien czas poziome zmarszczki na szyi a okolica podbródka jest podniesiona i wygładzona. Czy efekt będzie długotrwały? Niestety nie wiem. Powrócę do was za około miesiąc, wklejając stare zdjęcie i nowe dla porównania :)



Czytaj więcej >

Azjatycki sposób na zdrowie - śpij na ziarnach!

Około 8 lat temu zaczęłam cierpieć na bóle kręgosłupa szyjnego. Pojawiały się dość często, co parę dni, utrudniały normalne funkcjonowanie. Czułam się zmęczona i łykałam środki przeciwbólowe. Wizyta u ortopedy skończyła się zaleceniem kupna poduszki ortopedycznej...Zaczynałam od "zwykłej" poduszki ortopedycznej za około 40 zł a skończyłam na specjalistycznej za ponad 200 zł.
Niestety, ale wszystkie te wynalazki bardziej mi szkodziły, niż pomagały. Szyja i głowa bolała coraz bardziej, więc pozbyłam się poduszek, robiłam lekkie ćwiczenia i czekałam na "cud".
Taki "cud" pojawił się niedługo później, zupełnym przypadkiem. Bliscy, którzy wrócili z Japonii powiedzieli, że spali na specjalnych matach, na podłodze co zapewniało twarde podparcie dla kręgosłupa. Nie mieli zwykłych poduszek, tylko wypełnione gryką i gorczycą.
Poduszki zazwyczaj zawierają w 100% łuskę gryki lub są mieszane 80% łuska gryki + 20% ziaren gorczycy. Łuska gryki stosowana jest na Dalekim Wschodzie od stuleci do wypełniania materacy i poduszek.
Co mają dawać takie poduszki zawierające łuskę gryki?
- Dostosowują się do kształtu ciała, pozwalając na prawidłowe ułożenie podczas snu. Odpowiednio podpierają głowę i szyję, odciążając kręgosłup.
- Pomagają poprawić jakość snu.
- Mają właściwości antyodleżynowe.
- Przeciwdziałają poceniu się i łagodzą choroby skórne. Łuska gryki zawiera w składzie chemicznym kompleks ligninowo - celulozowy, dzięki czemu wchłania wilgoć, a poduszka jest nadal chłodna i nie nagrzewa się do temperatury ciała.
- Są antyalergiczne, antyastmatyczne, działają antystresowo (dzięki zawartości tanin). Taniny hamują namnażanie się roztoczy i bakterii. Przez ciepło wytwarzane przez ciało, łuski gryki uwalniają cząsteczki taniny, czyli środka bakteriobójczego i rutyny, która pobudza układ odpornościowy. Tanina i rutyna wytwarzają promieniowanie jonizujące ujemne, które  chroni cialo przed promieniowaniem wytworów cywilizacji.
- Poprawiają krążenie krwi, zmniejszają napięcie mięśni.
Pomagają przy wielu schorzeniach:
-reumatycznych, chorobach stawów, bólach mięśni przykręgosłupowych, zmianach zwyrodnieniowych kręgosłupa, dyskopatii, bólach korzonków, wzmożonym napięciu mięśni w chorobach neurologicznych, nerwobólach, itp.
Dodatek gorczycy pomaga zaś w:
- łagodzeniu bólu reumatycznego, zwyrodnieniowego, stawów, mięśni otyłości, astmie, miażdżycy, nadciśnieniu i niedociśnieniu, bólach i zawrotach głowy, nerwobólach, zmianach prostaty, obrzękach, łuszczycy, bezsenności. Wpływa korzystnie przy podatności do zachorowań na: choroby serca, wątroby, nerek, żołądka, depresjach, nowotworach, zapobiega nadmiernemu poceniu się.
Opis na podstawie strony http://sklep.sekretyzdrowia.pl.
Moje doświadczenia:
Kupiłam poduszkę mieszaną. Pierwsze dwie noce musiałam przyzwyczaić się do wypełnienia oraz czekałam aż zniknie specyficzny, ziarniany zapach. Głowa i kręgosłup przestały mnie dość szybko boleć, lepiej śpię i nie przetłuszczają mi się tak mocno włosy jak dotychczas.
Wymieniam poduszki co 2,3 lata a używam od około 7. Od tej pory nie bolał mnie kręgosłup szyjny chyba ani razu :)
Polecam wam ziarenka do spania!
Czytaj więcej >

I etap pielęgnacji skóry - Oczyszczanie twarzy azjatyckimi kosmetykami

Na wstępie przypominam o trwającym Konkursie - KLIK

Oczyszczanie twarzy to pierwszy, moim zdaniem najważniejszy, etap w pielęgnacji skóry twarzy. Przez długi czas przeze mnie znienawidzony... Dlaczego? Używałam mleczek i płynów micelarnych, które wymagały zużycia z 6 wacików dziennie, mycie było dość czasochłonne a skóra wysuszona przez pocieranie. Największy problem miałam ze zmywaniem tuszu do rzęs, po zmyciu nadal miałam czarne podkówki pod oczami a cienką skórę mocno czerwoną i wysuszoną... Przyznam, że często miałam tak dość tej procedury, że myłam po prostu twarz i oczy mydłem Protex... Tak, wiem, to niedopuszczalne, ale nie widziałam innej alternatywy:)
Źródło http://www.naturalnewsabc.com/facial-cleansing/
Pamiętam, że przełomem było odkrycie przeze mnie olejków do oczyszczania twarzy. Znalazłam je na jednym z blogów o tematyce azjatyckiej i postanowiłam poszukać odpowiednika na naszym rynku. Udało się! Odkryłam Olejek myjący z Biochemii Urody, który gości w moim domu do dziś. 
Olejki są genialne, mają jednak wady. Genialne, ponieważ świetnie radzą sobie z każdym makijażem, także wodoodpornym i kremami BB. Proste w użyciu, nakładamy na mokrą lub suchą twarz, myjemy kolistymi ruchami i zmywamy... ale... niestety dają efekt mgły. W przypadku, gdy nie uda nam się do końca zmyć z oczu, przez pewien czas mamy przed oczami mgłę. Dodatkowo rekomendowany jest drugi etap po myciu olejkami - zmycie twarzy pianką, tak aby zmyć dokładnie pozostałości po olejku.

Rynek azjatycki oferuje szeroką gamę produktów do mycia twarzy, które mają różną konsystencję, właściwości i sposób działania. Dziś chciałabym przedstawić wam cztery wyjątkowe produkty, które pokazują dokładnie tą różnorodność.
4 różne formy kosmetyków: Żel, gęsty peeling, wodny, pianka
1. MAX Clinic Caviar Masage Oil Foam Cleanser  
Preparat do mycia twarzy, który zawiera olej kawiorowy. Zmywa zanieczyszczenia i makijaż. 
Skład znajdziecie tutaj: MAX Clinic Foam.

Cudo! Nie ukrywam, że to najlepszy produkt do mycia twarzy, z jakim się zetknęłam. Ma żelową, przezroczystą, płynną formę. Nakładam go na lekko zwilżoną twarz i myję buzię kolistymi ruchami. Następnie zmywam. Jest bardzo wydajny, ma śliczny, lekki, energetyzujący zapach kawioru. 

2. Jaminkyung Gokmul Care Creamy Cleansing Masque
Zawiera wyciąg z ryżu. Wnika głęboko w skórę, wypełniając ją odżywczymi substancjami. Pozostawia twarz rozjaśnioną i świetlistą. Zapewnia intensywne nawilżenie. To produkt, który oczyszcza twarz, odblokowuje pory, usuwa wągry i zaskórniki. Jest jednocześnie produktem do mycia twarzy, peelingiem i maską. Więcej w tym poście: Gokmul.

To jeden z moich ulubionych produktów do mycia twarzy. Ma formę peelingu do ciała, dość gęstą. Świetnie sprawdza się zarówno jako środek do zmywania makijażu (też oczu), jako peeling (genialnie oczyszcza) i maska (odświeża skórę). Pozostawia twarz głęboko oczyszczoną, zmniejsza tendencję do powstawania niedoskonałości. Załączona szpatułka gwarantuje higienę podczas użycia.

3. Caolion Pore Mool Pool Deep Cleansing 
Delikatny płyn do mycia twarzy, bez zawartości olejków. Zmywa nawet wodoodporny makijaż. 

Świetnie zmywa makijaż. Ma wodnistą, bardzo lekką postać. Należy nałożyć na suchą twarz suchymi rękami i masować kolistymi ruchami. Następnie zmyć wodą. 

4. Evas Rosemine Floral Remedy Foam Cleanser
Pianka do mycia twarzy, zawierająca mikropęcherzyki i 8 różnych wód kwiatowych, z prawdziwymi płatkami róży bułgarskiej. Oczyszcza zaskórniki, nawilża i koi skórę

To produkt, który koi zmysły różanym zapachem. Ma postać pianki, dobrze zmywa wszelkie niedoskonałości. 

Kosmetyki azjatyckie do mycia twarzy pokazały mi, że ta procedura może być nie tylko szybka, skuteczna, ale też przyjemna :). Dziś jest to jeden z najprzyjemniejszych etapów pielęgnacji skóry.
Czytaj więcej >

Domowy peeling kawitacyjny

Jestem przykładem typowej "Zosi samosi". Uwielbiam wszelkiego rodzaju DYI kosmetyczne, dlatego też bardzo przypadła mi do gustu Biochemia Urody, a także wszelkie urządzenia do ciała, które pozwalają na zrobienie zabiegu samodzielnie.

Dziś chciałabym wam opisać urządzenie do peelingu kawitacyjnego.

Peeling jest zabiegiem must w mojej pielęgnacji. Raz w tygodniu robię peeling ciała, a dwa razy w tygodniu twarzy. Ze względu na wrażliwą, naczynkową cerę, wybieram peelingi enzymatyczne. Mniej więcej raz w miesiącu robię kawitacyjny. Jest na tyle bezpieczny i nieinwazyjny, że spokojnie możecie wykonywać go częściej, w zależności od potrzeb. Uwaga! Urządzenie ma bardzo delikatne działanie, lżejsze niż w salonie, więc przy większych problemach skórnych może być po prostu nieskuteczne. 

Posiadam urządzenie Skin Cleaner KD8010. Łączy w sobie funkcje peelingu i sonoferezy.

Peeling kawitacyjny - oczyszczanie skóry ultradźwiękami.

Wygładzanie - zmarszczek, blizn, rozstępów, cellulitu, zmian trądzikowych.

Sonofereza - wtłaczanie w głąb skóry składników odżywczych.

Czym dokładnie jest kawitacja? To połączenie wilgotnej skóry z ultradźwiękami. Podczas połączenia tworzą się pęcherzyki (niewidoczne gołym okiem), następuje zmiana ciśnienia i inne procesy, dzięki którym rozbijane są martwe komórki naskórka.

Jak oczyszczać skórę? Należy zwilżyć twarz wodą (najlepiej termalną) lub płynem micelarnym. Następnie, delikatnie przesuwać po twarzy metalową szpatułkę - "ostrą stroną". Ja zwilżam co jakiś czas kolejne miejsca, które będę dotykać urządzeniem aby mieć pewność, że skóra jest zawsze wilgotna.

Jak korzystać z sonoferezy? Należy nałożyć serum na twarz, a następnie przesuwać po niej metalową szpatułkę - "płaską stroną".

Specyfikacja:

  • Częstotliwość ultradźwięków: 28Khz
  • Moc ultradźwięków: 2W/cm2
  • Zasilanie 220V 50hz z załączonego zasilacza sieciowego

Czy polecam? I tak i nie... Dlaczego? Urządzenie ma bardzo delikatne działanie. Profesjonalne, w salonie są mocniejsze, przez co bardziej skuteczne. Osoby, które mają duże problemy skórne mogą nie zauważyć działania domowej kawitacji, lub pierwsze efekty mogą pojawić się po dłuższym czasie. Z drugiej strony jednak, jeśli lubicie gadżety, nie macie większych problemów skórnych i stosujecie dodatkowo inne formy peelingu, kawitacja jest ciekawym uzupełnieniem raz na jakiś czas. 

Macie doświadczenia w tym temacie?
Czytaj więcej >

Rozświetlacze do twarzy Banila Friday night 3D highlighter i SKIN79 Diamond Star Glow Ball Powder

Używacie rozświetlaczy do twarzy? Ja ostatnio częściej, praktycznie codziennie, podkreślając okolicę oczu. Robię "literę C" od szczytu kości policzkowych do końcówki brwi. Dodatkowo, leciutko muskam pod brwiami. Dzięki temu podkreślam kości policzkowe oraz "otwieram" oczy.

Rozświetlacz pomoże również optycznie podkreślić usta, zwęzić nos i poprawić kształt twarzy.
Miejsca, w których można użyć rozświetlacza 

W swojej kosmetyczce posiadam dwa rozświetlacze azjatyckie, Banila i SKIN79:


Banila Friday night 3D highlighter

Produkt znajduje się w tekturowym pudełku, które na pierwszy rzut oka nie sprawia wrażenia profesjonalnego i trwałego. Na szczęście w praktyce jest dość wytrzymałe. W zestawie znajdziemy lusterko wbudowane w opakowanie i pędzelek z miękkiego włosia. 

Banila highlighter  to rozświetlacz w kamieniu, ułożony w kwadraty o kolorze białym, różowym i fioletowym. Konsystencja oraz szczoteczka o cudnym rodzaju i kształcie włosia, pozwalają na idealne dozowanie i nakładanie produktu. Uzyskany efekt jest naturalny, dzięki czemu możemy spokojnie stosować na codzień.

Bez lampy - bardzo drobne, naturalnie wyglądające drobinki
Z lampą

SKIN79 Diamond Star Glow Ball Powder 

SKIN79 to z kolei rozświetlacz w kulkach. Zawiera pył perłowy, rumianek, ametyst, rubin, ekstrakt z portulaki i koenzym Q10. W opakowaniu znajdziemy dodatkowo puszek do nakładania produktu. 

Kulki w kolorach białym, zielonym, różowym, żółtym i fioletowym. Nakładamy go na twarz przy pomocy puszka. Nie jest to jednak wygodne rozwiązanie, ponieważ puszek jest duży, co utrudnia precyzyjne nakładanie produktu. Proponuję zamienić go na pędzel. Efekt jaki uzyskujemy jest uzależniony od ilości nakładanego produktu. W przypadku, gdy chcemy uzyskać bardziej naturalny efekt, musimy nakładać delikatnie, niewielką ilość. Rozświetlacz pozwoli też na uzyskanie mocnego podkreślenia okolicy twarzy, gdy nałożymy większą ilość produktu.

Bez lampy - duże drobinki zmieszane z mniejszymi, dość wyrazisty efekt
Z lampą
Porównanie Banila vs SKIN79:

  • Banila zapewnia bardziej naturalny efekt, dzięki czemu jest idealny na co dzień. SKIN79 daje wyrazisty efekt, dlatego też polecam go na wieczór. 
  • SKIN79 ma ładniejsze, porządniejsze opakowanie.
  • Banila zawiera w opakowaniu lusterko i cudny pędzelek a SKIN79 niewygodny puszek.


Czytaj więcej >

Hairich Vedacell Hair Program Shampoo oraz dlaczego unikam SLS

Produkt z pudełka Memebox, w skład serii wchodzą również odżywka i esencja.
Szampon nie zawiera siarczanów, silikonu i syntetycznych barwników. Stworzony z naturalnych konserwantów.
Jeszcze kilka ładnych lat temu nie przywiązywałam żadnej wagi do składów produktów. Przy szamponach istotne było to aby dobrze pachniały, pieniły się i nie obciążały włosów, zaś np. pastach do zębów, istotne było to aby wybielały i mocno odświeżały oddech.
Do czasu... Praktycznie z dnia na dzień zmieniłam percepcję. Nagle, nie wiadomo skąd, pojawiły się u mnie niepokojące objawy. Zaczęły krwawić dziąsła, schodziła mi skóra z wewnętrznej strony policzka, usta były czerwone i podrażnione. Swędziało mnie całe ciało i głowa, pojawił się łupież.
Zaczęłam przeglądać internet i metodą prób i błędów, testów na sobie samej wpadłam na to, że mam alergię na siarczany, czyli SLS i SLES.
Czym są te dziwnie brzmiące skróty? Pewnie wiecie, a jeśli nie, to podam definicję ze strony www.phenome.pl:
"SLS (Sodium Lauryl Sulfate) – laurylosiarczan sodu – to organiczny związek chemiczny, obecnie otrzymywany również syntetycznie. Niezależnie od źródła z jakiego pochodzi, jest to drażniący, agresywny detergent stosowany z powodzeniem w chemii gospodarczej i przemysłowej.
SLS ma silne właściwości uczulające i drażniące; wysusza skórę, powoduje świąd, rumień, a w skrajnych przypadkach też atopowe zapalenie skóry. W jamie ustnej może powodować owrzodzenia. Jego obecność w szamponach jest przyczyną powstawania łupieżu, swędzenia skóry głowy oraz łamliwości i wypadania włosów.
SLES (Sodium Laureth Sulfate) – etoksylowany laurylosiarczan sodu to substancja pokrewna produkowana z tlenku etylenu, będąca pochodną ropy naftowej. Jest substancją wszechobecną w prawie wszystkich kosmetykach myjących – żelach i mydłach, płynach i olejkach do kąpieli, szamponach, płukankach do jamy ustnej a nawet tonikach do usuwania makijażu. Jego obecność można poznać po ilości piany wytwarzanej przez kosmetyk, ponieważ jest to substancja silnie spieniająca.
Zarówno SLS jak i SLES wchodzące w skład kosmetyków mogą być zanieczyszczone rakotwórczym dioksanem (dioxane) o działaniu mutagennym."
Tak więc widzicie, że sustancje te mogą szkodzić... O ile jestem w stanie umyć włosy szamponem z SLS a ciało płynem z SLS bez większych szkód to pasta szkodzi mi już po jednym użyciu. Dlatego też szukam kosmetyków bez tych składników.
Szampon z Memebox spełnił moje oczekiwania. Pachnie ziołowo, lekko się pieni, bardzo dobrze myje włosy. Pozostawia je świeże przez dwa dni. Co najważniejsze, nie powoduje podrażnień i świądu skóry.
Czytaj więcej >

Cera tłusta i trądzikowa - oczyszczanie

Często pytacie mnie, w jaki sposób można radzić sobie ze skórą trądzikową i tłustą azjatyckimi kosmetykami. Mój mężczyzna ma taką cerę, od kilkunastu lat walczę z jego problemem trądziku, jak dotąd nie udało się go całkiem zlikwidować.

Moim zdaniem najważniejszą kwestią przy cerze trądzikowej jest prawidłowe oczyszczanie. Ostatnio testujemy zestaw, który przynosi genialne rezultaty:

28 Remedy Acne Pore Deep Cleanser
To żel do mycia twarzy, posiadający certyfikat KFDA. Nie zawiera barwników, alkoholu i perfum. Nie tylko zmywa dokładnie wszystkie zanieczyszczenia (będzie również idealny do zmywania makijażu), ale też nawilża skórę, zapobiegając jej wysuszeniu.

Gąbeczka typu Konjac, np. Yasumi
Pisałam już o gąbce w innym poście. Jest w 100% naturalna, wykonana z azjatyckiego korzenia drzewa konjac. Wystarczy zanurzyć ją w wodzie na 2,3 minuty, nałożyć na nią niewielką ilość żelu do mycia i kolistymi ruchami masować twarz.

Duet sprawuje się cudownie, po tygodniu buzia stała się gładka i niemal pozbawiona niedoskonałości. Mam nadzieję, że uda nam się zatrzymać ten stan jak najdłużej.
Czytaj więcej >

Kobiety "bez wieku" w Azji

Temat, na który natknęłam się już wiele razy w sieci. Spora część azjatykich kobiet starzeje się wolno i wygląda zdecydowanie młodziej niż na swój wiek. Oczywiście powodów może być wiele - operacje plastyczne, odpowiednia dieta, unikanie słońca czy prawidłowa pielęgnacja cery. Zapewne wpływ ma kilka czynników, jednak wierzę, iż w dużej mierze są to unikanie słońca i prawidłowa pielęgnacja.

Sama mam cienką, jasną skórę, bardzo podatną na zmarszczki, którą poddaję intensywnej pielęgnacji od około 12 lat. Od trzech, czterech lat stosuję kosmetyki azjatyckie. Dzięki nim cera wydaje się być bardziej rozświetlona, zmarszczki niemal niewidoczne. Kremem cudem jest dla mnie Lirikos Marine Botoxin Cream, który opisywałam w poprzednich postach. Unikam też słońca, jedynie parę razy w roku chodzę na Collarium. Efektem są komentarze na temat mojego wieku, większość osób daje mi jakieś 7 lat mniej, niż mam faktycznie.

Ale... wracając do azjatyckich kobiet. Poniżej zobaczycie zdjęcie, na którym jedna z nich jest babcią. Bardzo młodą, raczej w tym wieku jest to rzadkością, ale mimo wszystko wygląda raczej jak jedna z sióstr.
Zgadnijcie, która z nich jest babcią? Rozwiązanie tutaj: http://joemonster.org/art/26926/Znajdz_babcie_
Czytaj więcej >

Ryoe Jayang Yumno z Memebox, czyli walka z wypadaniem włosów...

Parę miesięcy temu zaczęły wypadać mi włosy, w ilościach jak dla mnie zatrważających. Pobiegłam do dermatologa, który zalecił stosowanie Loxonu 2% oraz szamponu i odżywki Dermena. Po dwóch miesiącach stosowania, faktycznie włosy przestały wypadać i zaczęły wyrastać nowe. Kurację muszę kontynuować jeszcze parę miesięcy, ale... Właśnie, w takich sytuacjach to co pomaga, jednocześnie szkodzi. Szampon i odżywka sprawiły, że moje włosy zrobiły się suche i matowe, zupełnie bez połysku. Z jednej strony chciałam wrócić do mojego zestawu L'Oreal Color Professional, ale z drugiej bałam się zniweczyć efekty kuracji.

Na pomoc przyszedł mi zestaw z Memebox, Ryoe Jayang Yumno anti hairloss pack. Zawierał saszetki z szamponem oraz odżywką oraz próbkę 100 ml odżywki.
Ryoe to produkt Amore Pacific. Seria składa się z kilku rodzajów kuracji, zawierających ziołowe składniki takie jak: żeń-szeń, czarna soja, zielona herbata, japońska niebielistka, Pleuropterus multflorus, itp.

Działanie:
Szampon i odżywka pachną niezbyt przyjemnie, jednak zapach nie pozostaje na wysuszonych włosach. Po wmasowaniu szamponu w skórę, czuć mrowienie i ciepło, które wzmaga ukrwienie głowy. Odżywkę nakładam na 2-3 minuty i spłukuję.
Już po paru razach zauważyłam, że włosy są bardziej lśniące, miękkie i mniej się przetłuszczają. Szybciutko zamówiłam większą ilość szamponu i odżywki :). Razem z Loxonem działają cuda.

Jestem na tyle zadowolona ze stanu swoich włosów, że zdecydowałam się dziś odwiedzić fryzjerkę i zafarbowałam farbą Inoa moje włoski na kolor jasny brąz z mahoniem. Jestem więc ruda i szczęśliwa, zamierzam dalej stosować kurację przeciw wypadaniu :).
Czytaj więcej >

Odmładzający makijaż

Z wiekiem zmieniamy nie tylko kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy, lecz również sposób robienia makijażu. Wiele pań popełnia błąd, myśląc, że im są starsze, tym potrzebują mocniejszego makeupu. Nic bardziej mylnego. To, co wygląda dobrze na nastolatce, postarza osobę po 30-tce. 

Pamiętam, gdy pewnego dnia stwierdziłam, iż podkład Estee Lauder, którego używałam od lat, zaczyna podkreślać zmarszczki, kredka do oczu, którą robiłam "kocie oko" zmniejsza optycznie oczy a mocne, kolorowe cienie do powiek wyglądają dość karykaturalnie. 

Zaczęłam szukać nowych dróg pielęgnacji twarzy oraz makijażu i znalazłam idealne dla mnie rozwiązania, którymi chciałabym się z wami podzielić:

1. Podstawa - pielęgnacja
Nawet najlepiej wykonany makijaż nie będzie dobrze wyglądać na niezadbanej twarzy. Prawidłowa pielęgnacja, dobrana odpowiednio do wieku i rodzaju cery zagwarantuje nam, iż twarz będzie wyglądać świeżo i młodo. 

2. Baza 
Rzadko stosuję bazę, jeśli już to taką, która niweluje widoczność porów. Ze względu na to, iż mam suchą cerę, wklepuję tylko w okolicę nosa.

2. Lekki podkład
Tutaj sprawdza się złota zasada: im mniej, tym lepiej. Zrezygnowałam z ciężkich, matujących podkładów, które podkreślały zmarszczki i wysuszały skórę, na rzecz kremów BB. Tak, jak pisałam w poprzednich postach, szczególnie lubię kremy Dr. G. Nakładam podkład punktowo, niewielką ilość a następnie rozsmarowuję i wklepuję.

3. Cienie pod oczami
Moje okropne cienie zakrywam rozświetlaczem, np. YSL. Smaruję dosłownie odrobinkę na cienie, unikając zewnętrznych kącików oczu, w których tworzą się zmarszczki.

4. Makijaż oczu
Rozświetlacz stosuję również na dolnej powiece, bezpośrednio przy linii rzęs. 
Na górną powiekę nakładam jasny cień, nieco więcej przy wewnętrznym kąciku oka. 
Jeśli robię kreskę, to tylko przy górnej linii rzęs (jeśli lubicie podkreślać też dolną powiekę, kreska powinna być dość delikatna i widoczna przede wszystkich przy zewnętrznych kącikach).
Mocno tuszuję rzęsy (długie rzęsy optycznie powiększają oko, przez co wyglądamy młodziej). 
Z wiekiem zmniejsza się również zarys brwi, więc podkreślam je specjalnym błyszczykiem do brwi.



5. Róż
Nakładam na kości policzkowe róż w odcieniu różowym. 


6. Usta
Z wiekiem usta robią się mniejsze i mniej jędrne. Stosuję pomadki i błyszczyki powiększające usta. Kolor dowolny, możecie używać nawet dość intensywnych odcieni.



Makijaż, który opisałam naprawdę działa cuda. Pamiętam, gdy niedawno udałam się do perfumerii, w której makijażystka wykonała mi "profesjonalny" makijaż. Po powrocie do domu, mniej więcej po dwóch godzinach spojrzałam w lustro i przeraziłam się. Pod oczami, na czole miałam mnóstwo zmarszczek a moja cera była poszarzała i wysuszona...Okazało się, że pani użyła do makijażu mocnego podkładu a cienie pod oczami zakryła matującym korektorem. Poza tym zrobiła mi "kocie oko", które zmniejszyło optycznie oczy...

Polecam wam również ciekawy filmik 40-letniej QQ, pokazujący krok po kroku, w jaki sposób można zrobić odmładzający makeup:


Czytaj więcej >

Wieloetapowe nakładanie azjatyckich kosmetyków

Pamiętam, że gdy po raz pierwszy usłyszałam o etapowym nakładaniu kosmetyków, pomyślałam, że zapewne jest to kolejny chwyt marketingowy, który ma zapewnić firmom sprzedaż wielu produktów naraz i niejako uzależnienie klientów od siebie. 
Po przeczytaniu wielu artykułów na ten temat i wypróbowaniu metody na sobie stwierdziłam, że faktycznie działa a pielęgnacja jest bardziej efektywna niż w przypadku, gdy nakładałam tylko krem po umyciu twarzy. 

A na czym polega etapowe nakładanie preparatów? Zaczynamy od tych najmniej treściwych, typu tonik, aby na końcu nałożyć najbardziej treściwe typu krem. Taka procedura pozwala na wchłonięcie się poszczególnych kosmetyków oraz na zapewnienie skórze optymalnego nawilżenia i odżywienia.

Przykładowe zdjęcie obrazujące poszczególne etapy:

Przykładowe kroki w pielęgnacji (noc):

A co ja stosuję? Dostosowałam pielęgnację do potrzeb swojej skóry:

1. Myję twarz olejkiem myjącym
2. Co parę dni pilinguję twarz peelingiem enzymatycznym
3. Nakładam tonik lub esencję
4. Wklepuję serum z witaminą C
5. Nakładam serum pod oczy
6. Stosuję krem pod oczy
7. Wklepuję krem do twarzy
Czytaj więcej >

Jady żmij, ślimaków, śluzy ślimaków - SYN-AKE, Argireline, Secretion Filtrate i inne peptydy - czyli wymazujemy zmarszczki!


Zmarszczki to zmora spędzająca sen z powiek większości kobiet. Walczymy z nimi na różne sposoby. W Polsce modny jest botox oraz kwas hialuronowy, jednak nadużywanie tych substancji może po pierwsze zaszkodzić skórze, po drugie sprawić, iż twarz będzie wyglądać jak maska lub karykatura. 

Dlatego też poszukujemy bardziej naturalnych i delikatniej działających substancji, które sprawią, że nasza twarz będzie wyglądać młodziej, bez ingerencji igieł i skalpela i bez efektu sztuczności.

Azjatyckie kosmetyki wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom. Na rynku mnożą się kremy botox like, które swoim działaniem mają być alternatywą dla botoksu. Czy są? I tak i nie. Wszystko zależy od tego, jakie mamy oczekiwania od tego typu specyfików. Jeśli oczekujemy, że jak za sprawą czarodziejskiej różdżki wymarzą nam zmarszczki to jesteśmy w błędzie. Działanie tych kremów widoczne jest mniej więcej po miesiącu stosowania, liczy się systematyczność i umiejętność nakładania. Efekt jaki uzyskamy, to delikatnie spłycenie zmarszczek, widocznie odmłodzoną twarz - efekt ten będzie jednak słabszy i bardziej naturalny niż w przypadku botoxu.

Modne są ostatnio kremy zawierające substancje "jady żmij czy nawet! ślimaków" oraz "śluzy ślimaków". Zarówno jady jak i śluzy mają działanie przeciwzmarszczkowe, jednak sposób działania jest zdecydowanie inny. 

O działaniu opowiem wam na podstawie kosmetyków, których sama używałam.

SYN-AKE

It's Skin Celltox filler
To serum, zawierające "acetyl hexapeptide - 8", czyli inaczej Argireline (spolszczona nazwa Argirelina). Syntetyczny jad węża powoduje rozluźnienie mięśni mimicznych oraz zmniejsza wydzielanie ketacholamin, odpowiedzialnych za powstawanie nowych zmarszczek. 


Stosuję serum już od dłuższego czasu i faktycznie zauważyłam zwiększenie napięcia skóry oraz zmniejszenie się zmarszczek. Efekt nie jest spektakularny, lecz przy moich pierwszych, delikatnych zmarszczkach jak najbardziej wystarczający.

Ważne jest aby prawidłowo je stosować. Z moich doświadczeń wynika, iż nie ma sensu nakładanie preparatu tylko na zmarszczki. Jak wiadomo, aby zablokować przykładowo lwią zmarszczkę, podaje się botox w kilka mięśni, które odpowiadają za marszczenie się. Warto poszukać w sieci obrazków, które pokazują gdzie dozuje się tą substancję i smarować serum w podobny sposób. 
Ja nakładam na czoło, między brwiami oraz pod oczami. Na początku stosowałam 2 tygodnie co noc, obecnie co 3 dni. 

Serum to tylko część pielęgnacji, na nie stosuję odpowiedni krem, ale o tym w dalszej części posta.

SYN - AKE Anti Wrinkle & Whitening EYE CREAM
To krem pod oczy, który również zawiera hexapeptyd. Zawiera wyciąg z granatu i kawioru, dzięki czemu ma działanie przeciwzmarszczkowe i rozjaśniające.


Krem ma dość gęstą konsystencję. Po nałożeniu faktycznie zmniejszają się cienie pod oczami (efekt jednak jest krótkotrwały). Stosowałam go na serum Celltox filler i mam mieszane uczucia co do działania... Z jednej strony ładnie rozjaśnia skórę i ma delikatne działanie przeciwzmarszczkowe. Z drugiej strony nie nawilża skóry tak jakbym tego oczekiwała. Mam skórę, którą w lato można nazwać jako "normalną" lecz w zimie zmienia się zdecydowanie w "suchą", która potrzebuje mocnego nawilżenia.

PUREBESS Multi-4 SYN-AKE Cream
To krem do twarzy, który zawiera syntetyczny jad węża. Ma zmniejszać zmarszczki oraz zapobiegać ich powstawaniu.



Specyfik niestety nie spodobał się mojej skórze. Nie ma wystarczającego nawilżania, więc wysuszył mi skórę. Nie zauważyłam również przeciwzmarszczkowego działania. Być może sprawdzi się u kogoś kto ma mieszaną/tłustą cerę. Plusem kremu jest cena. Można go kupić na ebay już za niecałe 30 zł.


Conotoxin Biomimetic Pepitde

Lirikos Marine Botoxin Cream
Krem zawiera jad ślimaka morskiego - konotoksynę. Chodzi tu o wyjątkowo niebezpieczne zwierzątko - Stożka geograficznego (Conus geographus).  Uznawany jest za posiadacza wyjątkowo toksycznego jadu. Błyskawicznie paraliżuje i uśmierca ofiarę. Brzmi strasznie, prawda?

Jednak to co jednych zabija, innym może pomóc. Nie wiem czy wiecie, ale konotoksyna wykorzystywana jest do produkcji leków przeciwbólowych i to nie na lekkie bóle, lecz nowotworowe, które wykazują się wyjątkową potwornością. Naukowcy twierdzą również, iż jad mógłby leczyć z powodzeniem chorobę Alzheimera, Parkinsona czy padaczkę. 


Nie ukrywam, że jest to mój ulubiony krem (mam dwa ulubione, drugi to Simengdi Bio-Gold ze złotem, o nim napiszę kiedy indziej). Uwielbiam kosmetyki Lirikos, naprawdę działają. Botoxin nakładam na serum Cellox filler lub samodzielnie. Używam tylko na noc, ponieważ krem ma silne działanie nawilżające. Jest wręcz genialny dla mojej suchej skóry. Z powodzeniem można go również używać pod oczami, ponieważ nie podrażnia (a uwierzcie, mam mega wrażliwe oczy). Jedyne minusy kremu to cena i dostępność. Właściwie za w miarę sensowne pieniądze można go kupić na Gmarkecie, cena to niecałe 300 zł. W innych sklepach jest sporo drożej, nie widziałam go na ebay-u.

Snail filtrate, helix extract

Syis Helix Extract

To krem, który otrzymałam w grudniowym Shinyboxie. Zawiera wyciąg ze śluzu ślimaka. Śluz nie poraża mięśni, lecz zawiera inne substancje, które wygładzają skórę:

- kwas hialuronowy, glikolowy, antyoksydanty, naturalne antybiotyki, elastynę, kolagen, alantoinę, oligoelementy, antyproteazy i witaminy. 

Sporo tego:). Działanie śluzu zauważyli już wiele lat temu hodowcy ślimaków. Ich skóra była gładka, delikatna i goiła się szybciej niż u innych. Ślimaki muszą posiadać tego typu substancje, aby ich delikatne ciało nie ucierpiało podczas wędrówek:).



To kolejny krem, co do którego mam mieszane uczucia. Otóż faktycznie działa, tzn. delikatnie złuszcza naskórek, rozjaśnia i wygładza skórę, jednak nie zauważyłam zbytnio działania na zmarszczki. Dodatkowo zapach kremu jest dla mnie tak męczący, że używam go tylko na dekolt... Wcześniej stosowałam kremy BB ze śluzem ślimaka, które miały bardzo przyjemny zapach...

O kremach BB, które zawierają śluz możecie poczytać tutaj:  Lioele BB i tutaj: SKIN79 Snail BB 


A czy wy stosujecie tego typu specyfiki?
Czytaj więcej >
Moje cuda i niecuda © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka